0

14 kwietnia 2014

Kontrapunkt 2014: Interakcja bez reakcji

Nazywanie performance`u sztuką jest nadużyciem semantycznym. Ale podczas tegorocznej Nocy Performerów wyjątkowo można było zobaczyć artystyczne światełko w offowym tunelu.

Stylistyka notki biograficznej Andrzeja Pawełczyka ma w sobie więcej z tradycyjnego pojmowania artyzmu, niż jego występ. Wartością dodaną performance`u, wyróżniającą ten młody jeszcze gatunek na tle klasycznych gatunków dramatycznych, jest zdarzeniowość, improwizacja, interakcja z publicznością. Pawełczyk, mieniący się być performerem, w swoim spektaklu jednego aktora nie zaprezentował ani tejże interakcji, ani akcji. Ani dialogu z publicznością, ani monologu. Przemówiły w jego imieniu wycięte z gazet usta, którymi Pawełczyk obkleił sobie twarz. Tak, być może w jego artystycznym rozumieniu słowa są niewiele wartym, nietrwałym wytworem popkultury, intertekstualnym palimpsestem, na który nakładają się coraz to nowsze i bardziej banalne treści. Nie warto więc mówić na scenie, bo widzowie oczekują znanych z masowego przekazu formułek, stereotypów, przesądów, sprawdzonych już rodzajów dyskursu, a prawdziwej sztuki rozumieć nie chcą. Słowo jest więc przereklamowane, a milczenie wyraża prawdziwy stan współczesnej kultury. W ten sposób Pawełczyk nie pokazał ani performance`u, ani tradycyjnego teatru. Jego występ był iście konceptualnym monodramem o impresjonistycznym zabarwieniu, choć o wrażeniach estetycznych mówić w tym przypadku raczej trudno.

Pozytywnie zaskoczyły młode dziewczyny z berlińskiej grupy plataplata. „I am (not) I” to także raczej nie performance, a dość nowatorski w formie monodram na trzy głosy. Frapująca opowieść o tożsamości. Trzy młode dziewczyny opowiadają w pierwszej osobie historię pewnej kobiety. Kłócą się między sobą, do której z nich należy jej tożsamość. Każda stara się być najgłośniejsza, każda chce, by to jej głos wybrzmiał najgłośniej, by to właśnie ona zdobyła prawo do tożsamości, do swojego Ja. A może to potrojenie jaźni? Może każdy z nas w swoim wnętrzu monologuje na trzy, albo i więcej głosów? Albo inaczej – jesteśmy tym, co mówimy, istniejemy poprzez język. Mówię o sobie, więc jestem. A zatem walka o to, która z trzech postaci zdobędzie prawo do mówienia w pierwszej osobie, jest walką o życie, mityczną walką o ogień w postmodernistycznym wydaniu. Z innej strony, trzy cielesne konstrukty rywalizują ze sobą o prawo do jednej historii, jednej opowieści. Możliwe, że ta opowieść jest uniwersalna dla każdego i każdej z osobna. Cieleśnie jesteśmy różni, inaczej wyglądamy, inaczej myślimy, ale mówimy to samo, bo język jest jeden, niezależny od osobistych przeżyć, dany w procesie socjalizacji. I warunkiem naszego rozwoju nie jest stworzenie własnego języka, ale opanowanie tego uniwersalnego języka jak najlepiej, tak, aby mówić w nim głośniej od innych, językowo panować nad otoczeniem. W końcu już w Biblii język miał znaczenie kreacyjne – „słowo ciałem się stało”, a Adam zapanował nad światem, nazywając go.

Performance Instytutu Sediny nie zasługuje nawet na krytyczną wzmiankę. Zamiast jakiegokolwiek komentarza wspomnieć należy jedynie, że podane w przerwie między Pawełczykiem a „I am (not) I” ciasto było smaczne.

autor: Maciej Pieczyński

NOC PERFORMERÓW

OFFicyna w KONTRAPUNKCIE
kurator: Bartosz Wójcik
we współpracy ze Schloss Bröllin

  • Kontrapunkt
  • Kontrapunkt 2014
  • Noc Performerów

About Maciej Pieczyński

View all posts by Maciej Pieczyński

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress