0

16 września 2013

Three days in Szczecin

„Trzy dni w Szczecinie” to fabularyzowany dokument oparty na wydarzeniach w Stoczni Szczecińskiej ze stycznia 1971 roku. Obraz został zrealizowany w Wielkiej Brytanii przez Leslie’ego Woodheada w latach 70. XX wieku. Jest on próbą odtworzenia trzech dni strajku pracowników Stoczni Szczecińskiej im. Adolfa Warskiego, jednak twórcy skupili się przede wszystkim na przedstawieniu przebiegu rozmów przywódców strajku z ówczesnymi władzami PRL, w tym z I Sekretarzem PZPR Edwardem Gierkiem. Reżyser jest także twórcą filmu „Strajk, narodziny Solidarności” (1981) opisującego zajścia w Stoczni Gdańskiej.

Scenariusz (napisany przez Bolesława Sulika), opiera się na relacji Edwarda Bałuki, przywódcy strajku, który kilka lat po omawianym wydarzeniu opuścił Polskę i przeniósł się do Anglii, a także na nagraniach ze spotkania stoczniowców z przedstawicielami władz. Twórcy filmu przeplatają chronologiczny ciąg wydarzeń scenami z rozmów między strajkującymi a Edwardem Gierkiem. Widzimy dyskusję, jaka toczyła się przy omawianiu poszczególnych postulatów – przede wszystkim tych, które dotyczyły przywrócenia cen sprzed grudnia 1970 roku, podwyżki płac oraz prawa do strajku. Mamy przy tym szansę wysłuchać argumentów jednej i drugiej strony.

Można zastanowić się nad tym, na ile omawiany obraz jest autentyczny i w jakim stopniu odtwarza realny przebieg tamtych wydarzeń. Spojrzenie na historię strajku z innej – zewnętrznej – perspektywy, może być atutem, bo wizja reżysera daleka jest od światopoglądowych sporów i ideologicznego zaangażowania. Nie zauważam w tym obrazie tendencyjności, chociaż podejrzewam, że autorzy opowiadają się po stronie strajkujących (bo z jakichś powodów zdecydowali się zrobić ten film). Nie ma w tym obrazie patosu, plastikowego heroizmu i martyrologii. „Three days in Szczecin” jest faktograficzną rekonstrukcją, w której co prawda pojawiają się elementy teatralności, może dramatyzmu, ale przecież w tej historii udział biorą profesjonalni aktorzy. Niewątpliwie to postać Edwarda Gierka (gra go Leslie Sands) jest najbardziej ekspresywną, chociaż daleką od autentyczności.

Tym, czego zabrakło w filmie, jest przedstawienie wydarzeń ze stycznia 1971 roku w szerszym kontekście historycznym. Byłoby to wskazane zwłaszcza ze względu na zagranicznego odbiorcę, nie znającego powojennej historii Polski i realiów życia w socjalistycznym systemie – nazwiska Gierek, Jaruzelski czy Jaroszewicz mówią mu przecież niewiele, nawet pomimo komentarzy narratora, który pokrótce objaśnia pewne – nie przedstawione w tym filmie – fakty.

„Three days in Szczecin”, tak jak w rzeczywistości, kończy się porozumieniem – iluzorycznym sukcesem. Mocną stroną produkcji jest zilustrowanie konfliktu na linii stoczniowcy-władza na zasadzie dyskursu: przekonujące argumenty padają ze strony przywódców strajku, ale i mowa Edwarda Gierka staje się w niektórych momentach bardzo sugestywna. Zwłaszcza wtedy, gdy przekonuje strajkujących, że jest jednym z nich, bo przecież też pracował jako robotnik.

Film kończy ostatni komentarz narratora, przytaczający losy przywódców strajku. Jedni nieustannie poddawani byli represjom, inni ginęli w niewyjaśnionych okolicznościach albo zmuszeni byli udać się na emigrację. Monotonna, wydawałoby się, historia strajku, jawi się jako smutna opowieść bez pocieszającego zakończenia. Znamienne, że słowa „wolność”, „pokój” czy „demokracja” padają tylko raz w całym filmie, a sceny rozmów stoczniowców z I Sekretarzem dotyczą przede wszystkim poprawy warunków pracy i życia.

 

autor: Agata Jankowska

  • Leslie Woodhead
  • Three days in Szczecin
  • Trzy dni w Szczecinie

About Agata Jankowska

View all posts by Agata Jankowska

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress