0

17 kwietnia 2014

Twórczo i z pasją – rozmowa z Joanną Różą Małek i Zuzanną Kowalską

Dnia 10 kwietnia o godz. 17.00 w Młodzieżowym Domu Kultury w Stargardzie Szczecińskim odbył się wernisaż wystawy prac graficznych i rysunkowych stypendystek artystycznych Prezydenta Miasta – Zuzanny Kowalskiej i Joanny Róży Małek. Udało nam się porozmawiać z dziewczynami. Bohaterki czwartkowego popołudnia opowiedziały o swoich pasjach, twórczych autorytetach i planach na przyszłość.

fot. Natalia Kowalska

Jakie możliwości daje stypendium artystyczne Prezydenta Miasta Stargard?

Zuzanna Kowalska: Jest ich wiele. Zależą od charakteru twórczości. W moim przypadku jest to prostota podejmowania różnego rodzaju wyzwań, jakimi są konkursy czy wystawy. Własne pieniądze oznaczają niezależność, możliwość dysponowania nimi zgodnie z własnym zamysłem. Kwoty stypendium pozwalają mi na zakup niezbędnych do pracy materiałów. To sprawia, że mogę tworzyć, nie przejmując się prozą życia

Joanna Małek: Tak, właśnie. Dzięki stypendium mam pieniądze na farby, płótna, wszystko, co niezbędne do pracy. Umożliwia nam to łatwiejszy rozwój w tym kierunku. No i oczywiście jest prestiż bycia stypendystą.

Czy była to Wasza pierwsza wystawa w Stargardzie? Jak odbieracie pokazywanie prac w rodzinnym mieście?

Z.K.: Zgadza się, to pierwsza nasza wystawa w mieście. Jestem zadowolona z okazanego zainteresowania. Miło mi było gościć przedstawicieli władz samorządowych miasta i powiatu.

fot. Katarzyna Sot

J.M.: Wystawiając prace w rodzinnym mieście, na pewno musiałam się trochę przełamać. Zawsze można było powiedzieć, ze nie są one wystarczająco dobre, żeby je wystawiać, nie ma co pokazywać… ale wiadomo, że od czegoś trzeba zacząć! Dla artysty praca nigdy nie jest skończona. Teraz wielu ludzi z naszego otoczenia będzie nas również bardziej doceniało, bo pokazałyśmy, co potrafimy.

Na wernisażu można było spotkać Wasze rodziny, nauczycieli i przyjaciół. Łatwiej czy trudniej pokazuje się swój dorobek w obecności bliskich?

Z.K.: Bliskim zawsze łatwiej pokazać to, co się stworzy, choć nie zawsze tak jest. Niektórzy członkowie naszych rodzin potrafią też spojrzeć na nasze prace krytycznym okiem. Pierwszy szkic często ulega diametralnej zmianie po konfrontacji pomysłu z radami i podpowiedziami.

J.M.: Dla mnie zawsze jest to trudniejsze. Myślę, że to oni są największymi krytykami. Ale w odróżnieniu od Zuzy, ja nie daję innym poprawiać mojej pracy, dopóki jej nie skończę i sama nie uznam, że jest dobra. No, chyba że sama poproszę o ocenę.

Pochwalcie się sukcesami. Co do tej pory jest Waszym największym osiągnięciem artystycznym?  

Z.K.: Sądzę, że jest to wyróżnienie za dedykowaną małą formę graficzną wykonaną na Ogólnopolski Konkurs Plastyczny „Mój Ekslibris” zorganizowany przez Muzeum Zamkowe w Malborku z okazji 50-lecia Międzynarodowego Biennale Ekslibrisu Współczesnego. Reprodukcje rycin przedstawiających ów zamek, które otrzymałam jako nagrodę, wiszą nad moim biurkiem. Są moim trofeum, w które lubię się wpatrywać.

J.M.: Dla mnie, jeśli chodzi o konkursy, jest to udział w wystawie w Hiszpanii, gdzie dostało się jedynie ok. 130 grafików z całego świata. Z naszej pracowni dostałam się jedynie ja i pan Baloń. Myślę, że jest to naprawdę spore wyróżnienie. Jednak samo to, że tyle działamy jest dla mnie sukcesem.

Na wystawie prezentowałyście prace wykonane różnymi technikami – linoryty, akwaforty czy akwatinty. Która z nich jest Wam najbliższa i dlaczego?

fot. Katarzyna Sot

Z.K.: Bliskie są mi wszystkie techniki wklęsłe takie jak akwaforta, sucha igła czy pleksoryt. Pozwalają one w podobny sposób operować światłem i cieniem, jak rysunek ołówkiem. Linie, które prowadzę w plastiku, miedzi czy werniksie, będą widoczne na grafice jako wyraziste ciemne formy, zaś te obszary, których nie naruszę, zostaną białe lub utrzymane w półtonach. Daje to zdumiewające efekty i pozwala na niezwykle dokładne prace pełne rozmaitych detali. Także nowo poznana przeze mnie technika, jaką jest akwatinta, wzbudza moją głęboką sympatię. Pozwala na tworzenie delikatnych przejść kolorystycznych – od bieli do głębokiej, wyrazistej czerni. Pozwala także uwypuklić elementy jasno oświetlone czy znajdujące się na pierwszym planie.

J.M: Najbliższą jest mi na pewno pleksoryt, od którego zaczęłam swoją przygodę z grafiką. Jest bardzo prosty (przynajmniej dla mnie) i daje mi wiele możliwości. Przy nim mogę uzyskać efekt podobny do rysunku. Ostatnio zaczęłam się również bawić w miedzi, akwaforta jak i akwatinta są bardzo przyjemnymi technikami i pozwalają na bardziej malarskie efekty. Na pewno w przyszłości będę więcej pracowała w tych technikach.

Co z przyszłością? Już za chwilę matura, czy chciałybyście zawodowo związać się ze sztuką?

Z.K.: Kocham sztukę i wszystko co się z nią łączy, ale zawód postrzegam w kategoriach bardziej pragmatycznych. Myśląc w ten sposób, już dawno postanowiłam połączyć dwie dziedziny, które mnie pasjonują: naukę (fizyka i matematyka) i sztukę. Uważam, że odpowiednikiem takiej syntezy jest architektura i to ją zamierzam w przyszłości studiować, aby przyjemne było także pożyteczne.

J.M.: Co do tego obie mamy takie same plany. Obie chcemy studiować architekturę z podobnych powodów. A co najzabawniejsze, miałyśmy już takie plany zanim się poznałyśmy.

Co powinni zrobić młodzi ludzie, by zostać dostrzeżonymi i docenionymi na kulturalnej scenie?

fot. Katarzyna Sot

Z.K.: Najważniejsze jest działanie i zapał. Bez tego można się od razu poddać. Żeby działać, należy pozytywnie podchodzić do wyzwań, jakie stawia przed nami życie. Jest ich czasem ponad miarę i niektóre musimy sobie odpuścić. Nie świadczy to wcale o lenistwie, po prostu nie można mieć wszystkiego. Trzeba ustalić priorytety, jakimi się kierujemy. Jeżeli jednym z nich jest nasza twórczość, powinniśmy oddać się jej w takim stopniu, na jaki możemy sobie pozwolić, nie ignorując przy tym naszych obowiązków. Warto też znaleźć sobie mistrza, czyli kogoś, kto poprowadzi nas przez początki, które, jak wiadomo, są najtrudniejsze. Myślę, że śmiało mogę powiedzieć, iż takim mistrzem jest dla mnie i dla Joanny Pan Ryszard Baloń. Grafikę zna nie od dziś i zawsze służy nam dobrą radą, wsparciem i motywacją. Wprawia nas w ruch jak mechanik koła zębate, naprowadza na właściwy tor, pozwalając równocześnie na indywidualny rozwój każdej z nas. Życzę każdemu młodemu twórcy takiego mentora, pomagającego w tym, co dla nas trudne i uświadamiającego, ile już osiągnęłyśmy. Ważne jest też, aby nie bać się współpracy z różnego typu instytucjami jak Dom Kultury czy Urząd Miasta, zgłaszać swoje prace na konkursy i wystawy, stale pracować nad ulepszeniem technik i postrzegania, nie zrażać się porażkami, ale ciągle próbować, nie poddawać się bez walki. Tylko podejmując ryzyko przegranej, można wygrać. Powinien się tym kierować każdy twórca, ten, który jest niepewny wartości swoich prac i ten, który jest świadom swego potencjału.

Dziękuję za rozmowę.

rozmawiała: Katarzyna Sot

  • Joanna Róża Małek
  • MDK Stargard
  • Młodzieżowy Dom Kultury w Stargardzie
  • Ryszard Baloń
  • Stargard Szczeciński
  • Stypendium Arystyczne Prezydenta Miasta Stargard
  • Sławomir Pajor
  • Zuzanna Kowalska

About Katarzyna Sot

View all posts by Katarzyna Sot

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress