RECENZJE
Ciemne czasy PRL-u (Bogusława Latawiec „Ciemnia”) Dariusz Muszer “Homepage Boga” (Nie)krótkie chwile samotności Postapokaliptyczna wizja świata w “Kopule” Pawła Jakubowskiego Kobiece czytanie i pisanie. Intertekst (Aleksandra Słowik, “Sakwojaż Penelopy”) Mroczna strona Szczecina
“Testarium” Sławomira Mrożka wg Teatru “nie ma” Czy można kochać i nienawidzić równocześnie? “Obejrzyj się w gniewie” Teatru NIE MA Życie jako refleksyjna groteska, czyli weekend z Teatrem “nie ma” Życie jako refleksyjna groteska, czyli weekend z Teatrem “nie ma” “Szkoda, że jest nierządnicą” w realizacji Teatru Polskiego w Szczecinie Diabelskie sceny we Współczesnym Melancholie i śmiech teatralnych pionierek – Stworzenia Sceniczne
0

13 stycznia 2014

Z Pawłem Gąsowskim o grzechach miasta

W najbliższy czwartek (16.01.2014) w Akademickim Centrum Kultury US będziemy mogli zobaczyć spektakl „7 grzechów miejskich” Teatru Akademickiego US. Rozmawiamy z reżyserem Pawłem Gąsowskim o tej sztuce, o mieście w ogóle, ale i o komiksie.

Krzysztof Lichtblau: Za parę dni spektakl „7 grzechów miejskich”, którego jesteś reżyserem. Czy to Twój debiut?

Paweł Gąsowski: Teatrem zajmuję się amatorsko już od kilkunastu lat i miałem w tym czasie okazję wyreżyserować kilka sztuk. Fakt, to dla mnie doświadczenie znacznie nowsze (i na swój sposób bardziej wymagające) niż zabawa aktorstwem, ale powoli zaczynam się odnajdywać w tej roli. Aktor musi myśleć głównie o sobie i swojej postaci, reżyser z kolei musi w pewnym stopniu robić to za wszystkich.

„7 grzechów miejskich” to swoisty kolaż teatralny…

Nie nazwał bym tego kolażem, ponieważ to słowo zakłada pewną niejednorodność. Z kolei „7 Grzechów Miejskich” jest dość konsekwentnym zbiorem ironicznych i humorystycznych scenek pochodzących w większości z czasów Dwudziestolecia Międzywojennego. Poszczególne teksty pogrupowaliśmy w siedem segmentów, będących pewną daleko idącą wariacją na temat siedmiu grzechów głównych. Właśnie tak powstały grzechy miejskie – nieznośne wady i drobne świństewka, których nie sposób uniknąć, kiedy żyje się w mieście. Chociaż wiek wielu z wykorzystanych w sztuce tekstów powoli zbliża się do okrągłej setki, to ich aktualność jest jednocześnie komiczna i zastanawiająca. Chcielibyśmy, żeby taki właśnie był ten spektakl – komiczny i zastanawiający.

Czyje teksty znajdziemy więc w tym zbiorze scenek?

Z Dwudziestolecia wzięliśmy m.in. Tuwima, Wierzyńskiego, szmoncesy i anegdoty skamandryckie, a z nieco późniejszych czasów jest np. Kabaret Dudek

Dzwudziestolecie Międzywojenne to zachłyśnięcie się ideą miasta. To wtedy Tadeusz Peiper z zachytem pisał „Miasto, masa, maszyna”. Dziś chyba jesteśmy tym trochę zmęczeni. Czym współcześnie jest miasto? Jaki status w tym wszystkim ma Szczecin?

Dotychczas odkryłem swoje dwa miejsca na Ziemi – Lipiany, z których pochodzę, i właśnie Szczecin; niemal natychmiast po opuszczeniu któregoś z nich dostaję wygnańczej tęsknoty. Dlatego mojej odpowiedzi daleko będzie do obiektywizmu, choć, szczerze powiedziawszy, wątpię, żeby ktokolwiek go oczekiwał. Miasto to ulubione lokale, miasto to znajomi i przyjaciele, miasto to porywający koncert w filharmonii, spóźniony tramwaj i nocne poszukiwanie otwartego sklepu. Innymi słowy miasto to ogromna lista miejsc i doświadczeń, które się z nim wiążą. I dla mnie najlepsza część tej listy to właśnie moje rodzinne miasto i Szczecin. Grzechy miejskie to nieodłączny element tego krajobrazu – przepychanki w zatłoczonym tramwaju, niewinne kłamstwa na pierwszej randce i wymuszone skąpstwo.

Jesteś doktorantem na US i zajmujesz się komiksem. Opowieści obrazkowe utożsamiane są z kulturą masową i nie cieszy się uznaniem krytyki w Polsce, choć widać zmiany po ostatniej nominacji do NIKE dla Macieja Sieńczyka. Czy komiks i teatr mają ze sobą coś wspólnego?

Wszystkie gatunki sztuki mają na pewno jeden wspólny mianownik – ludzką potrzebę piękna. Ta potrzeba sięga daleko poza czystą estetykę, nawet przeciętnie narysowany komiks może być arcydziełem, a spektakl pozbawiony scenografii i wyszukanych kostiumów może gromadzić i poruszać tłumy. Zarówno komiks jak i teatr operują pewną umownością, zdają się szeptać widzowi/czytelnikowi „Doskonale wiesz, że jesteśmy fikcją, ale na chwilę o tym zapomnij”. Są też na tyle niewdzięcznym tworzywem, że niezbyt często chcą mówić wprost, wręcz kochają drugie dno i z niebywałą konsekwencją każą się do niego dokopywać. I w tym chyba leży ich siła – człowiek ma w sobie niegasnące pragnienie niesamowitości i tajemnicy. A sztuka, w tym wypadku komiks i teatr, chętnie na te potrzeby odpowiada.

Dziękuję za rozmowę.

rozmawiał: Krzysztof Lichtblau

zdjęcia: Sławek Chruściel

  • 7 Grzechów Miejskich
  • Paweł Gąsowski
  • Teatr Akademicki US

About Krzysztof Lichtblau

View all posts by Krzysztof Lichtblau

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress